Ciężki ten poniedziałek. Ten jeden punkt do piątki z polaka, pięć z gegry, które jakoś w ogóle nie cieszy. Do dupy z tą szkołą. Miałam dziś ochotę zostawić to wszystko i nie zważając na opinie rodziców i moje własne sumienie, olać naukę. Oczywiście później uczyłam się 3 h na pracę z romantyzmu. Zdechnę.
Niecierpliwie czekam czwartku, piątku i soboty. Urodziny, drzwi otwarte, impreza urodzinowa. Odreaguję. Ale co potem? Kolejny tydzień wyścigu szczurów. Ale po to tu chyba wszyscy jesteśmy. Żeby zmierzać się z przeciwnościami losu. Ale ja już chyba nie chcę, nie zależy mi. Może sprzątając dom, poukładam też u siebie, tam w środku.
Proszę tylko o wiosnę!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz