czwartek, 15 marca 2012

no popatrz jak się kończę

Od wtorku nie panuję na swoimi nerwami. Wystarczy mała słabość i ryczę. Matma - płacz, chemia - to samo, wf - tym bardziej. Niby umiem, prócz wf-u, ale nerwy mnie zeżrą, a muszę udowodnić sobie, że umiem, a rodziców nie mogę zawieść. Tym bardziej teraz. Musiałabym odreagować, ale nie ma czasu. Wszystko będzie dobrze, powtarzam. Na razie tyle tylko mogę zrobić. Najgorsze nie jest to, że sama nie mogę poradzić sobie ze sobą, ale to, że przez moje wybuchowe emocje ranię bliskich. Dzisiaj było jednym z moich najgorszych dni w życiu. Pewnie jak zwykle przesadzam, ale po prostu nie daje rady. Wiem, jestem mięczakiem.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz