czwartek, 30 grudnia 2010

think how we were from the start.

sylwester jutro! i chyba będzie najlepszy jak dotąd w moim życiu. z Zuzanną oczywiście. mamy tyle żarcia, że się porzygamy.
tylko nie mam zielonego pojęcia jak się ubrać. ale na pewno jutrzejsza noc nie będzie nudna.
nie chcieli nam sprzedać zimnych ogni.
znowu mam dziwne sny. co mnie lekko irytuję.
muszę iść do biblioteki.

piosenka na dziś : little boots - click

środa, 29 grudnia 2010

too close.

wczoraj był united chicken i sweetaśne zdjęcia z trupem ( mną ). w roli główej : umrzesz za 2 godz.
a dzisiaj sprzątałam szafę. tak, udało mi się.  byłam u Zuzy uzgodnić sylwestra. jutro idziemy na zakupy.
osobiście nie wyobrażam sobie jak my mamy to wszystko zjeść. najwyżej wciśniemy coś mojemu kotu.

florence & the machine - the cosmic love

poniedziałek, 27 grudnia 2010

trouble.

cieszę się, że już po świętach. miałam zjebane święta.

od rana byłam w mieście. z Karoliną. dostałam od niej kolczyki. strasznie gothckie. wręcz satanistyczne.

tata wrócił. czuję się fatalnie. chyba pójdę spać. albo się pochlastam. kurwa.

czwartek, 23 grudnia 2010

lewy czerwcowy.

no są święta, nie? u mnie w domu cholernie świąteczna atmosfera. wszyscy się kochają. nie, nikt się nie drze, nie krzyczy. no co Wy.
ta, kurwa.

życzę Wam wesołych świąt.

wtorek, 21 grudnia 2010

the other woman.

dzień dobry. idę dzisiaj na 9.50 więc mam trochę więcej luzu. ten luz byłby przyjemny gdyby nie to, że emo musiał mnie wczoraj pizgnąć po podłodze w szatni, a tam jest beton. wczoraj jeszcze było ok. dziś boli mnie całe ramię i bark oraz kręci mi się w głowie.
jest jeszcze klasowa wigilia. kupowałam prezent papryce. myślę, że jej się spodoba.
i tylko jest jeszcze jeden problem. muszę dpjść do budy,a z zawrptami głowy będzie trudno.

kult - polska

sobota, 18 grudnia 2010

over the love.

wczoraj, znaczy dzisiaj była noc filmowa. 12 godz. oglądania filmów animowanych. najbardziej podobały mi się "Persepolis" i "koralina i tajemnicze drzwi". reszta w miarę. nie spałam w ogóle i gdy przyjechałam o 7.00 do domu nie mogłam zasnąć. obudziłam się o 13.40. w życiu nigdy tyle nie spałam. zwykle przesypiam 3 godz., ale teraz miałam za sobą 2 nieprzespane noce. ale było fajnie. kiedy filmy nam się nudziły biegaliśmy po szkole i bawiliśmy się w chowanego.
wstawiałam pranie i wypróżniłam zmywarkę. ja spałam, ale obowiązki nie. jest 14.40, a czuję się jak by była 11.

oglądaliśmy też teledyski grupy Gorillaz, które bardzo mi się spodobały.

niedziela, 12 grudnia 2010

black hole sun.

co do mojego ostatniego postu. nic mi się nie udało.

po obejrzeniu po raz setny "zmierzchu", "księżyca w nowiu" i "zaćmienia", wiem co się ze mną dzieję.

to tęsknota. wszech ogarniająca.
tęsknota za wszystkim. za przyjaciółmi, za rodzicami, za miłością, wolnością, moim bratem i.. życiem.

to zabawne. przecież jestem nastolatką, mam wszystko. niczego mi nie brakuję, a ja jeszcze wybrzydzam. tak mawia mój ojciec.

wbrew pozorom nie mam tego wszystkiego. albo w postaci cielesnej, albo duchowej.

dziś po raz pierwszy nie płakałam z powodu ojca.

kult - umarł mój wróg.

sobota, 11 grudnia 2010

nie bój się więcej.

dzień dobry.

co do tytułu..postanowiłam się już nie bać. ani nie zamartwiać. żyć swoim życiem i robić swoje. nie wiem ile w tym wytrwam.


zgubiłam dzisiaj w mieście 5 dych i w domu było gorąco.

i kurwa nie wiem co pisać.

marcin krajewski - piękna dziewczyno

czwartek, 9 grudnia 2010

pyro.

dziękuję papryce  za dzisiejszą rozmowę na wf-ie.

nic się nie zmienia. cholernie mnie to martwi. rodzice nadal nie darzą mnie szacunkiem.
ale dziś dzień fajny w budzie był. buda. jedyna, wbrew pozorom, pozytywna rzecz w moim życiu.

tancerze są o 21.40. znowu się ponapalam na Mirona.
wiem. przez całą noc nie będę spać. to mnie w pewien sposób oczyści.
mój post jest bez składu i ładu.

slash - beatiful dangerous

wtorek, 7 grudnia 2010

just human.

jestem zła. jestem złym człowiekiem. tak, tak dawno nie pisałam.

jest źle. czuję potworną pustkę. chciałabym żeby minęła. zachowuję się  po części jak dziecko, które krzyknie lub tupnie nóżką i myśli, że wszystko będzie tak jak ono sobie wymarzy. tupnąć z impetem i wszystko wraca do normy.

przeczytałam "błękitną godzinę" . po lekturze tej książki czuję się dziwnie. zarówno tak jak po przeczytaniu "ever". za bardzo te książki wpływają na mój tok myślenia.

to może banalne, ale za dużo myślę. od myślenia boli mnie głowa. a zawsze lubiłam myśleć.

jedyne czego teraz potrzebuję to wsparcie. jestem otoczona wspaniałymi ludźmi, ale to nie działa. wsparcie!

życie jak dotąd nigdy nie było tak trudne. mimo, że wiele przeszłam.

kult - zegarmistrz światła