piątek, 24 lutego 2012

four kicks

Ferie dobiegają końca. Tyle chciałam w ciągu tych dwóch tygodni zrobić, a wyszło tak jak zwykle. Jeszcze dwa dni, może się wyrobię. Ze zrozumieniem matmy, zadaniami na platformie, geografią, biologią, pracami na konkurs. 
Za niecałe dwa tygodnie moje piętnaste urodziny. Moje i Kiki. Tak, Bóg sprowadził nas na ten świat tego samego dnia. Planuję jakąś imprezę. Z tymi moimi najlepszymi. Będzie z siedem osób. Jedzenie to, co zwykle. Muzyka ta, co zwykle. Chociaż spróbuję zarazić ich delikatnie rockiem. Mam nadzieję, że będziemy się dobrze bawić.
Zmieniłam się. Czuję, że nie jestem taka sama jak, chociażby rok temu. Żyłam wtedy z pasją. Czułam, że żyję. Teraz czuję się jak zdystansowany obłok. Zrobiłam się spokojniejsza, a jednocześnie więcej chcę wywalczyć. A jest coraz ciężej. Staram się bardziej, a efekty są takie same jak zawsze. Z jednej strony odczuwam samotność i łaknę obecności przyjaciół, a z drugiej wciąż siedziałabym w domowym zaciszu. Muzyka też się jakby dla mnie skończyła. Nie inspiruje mnie, nie daje tej siły. Owszem są pojedyncze utwory. Ale nie utożsamiłabym się z tak częstym stwierdzeniem : Music is my life. Może się starzeję ;)

Miłego ostatniego weekendu ferii !

1 komentarz: