piątek, 10 czerwca 2011

purple rain

upragniony piątek. wreszcie będę mogła się wyspać. od poniedziałku do środy praktycznie nie spałam, a teraz mogłabym kimać do południa.

lakiery do paznokci są do dupy. wystarczyła godzina gry na gitarze i mam pełno zarysowań. no ale lakier za 46zł (który ma zajebiste kolory, takie jakie bym chciała mieć) może być na paznokciach koło tygodnia i nic mu nie jest. ale kto do cholery kupuje lakier do paznokci za 46 zł?!
taa, to był krótki wywód na temat mojego zawodu na lakierach do paznokci.

a teraz wywód jak jest mi cholernie źle.

wczorajsza dyskoteka również była do dupy. pełno Niemieckich chłopaków, którzy chcą z tobą zatańczyć, ale albo nie wyraźnie mówią, albo po prostu ich nie słychać. no i informacje, które wywołały u mnie bolesne nerwobóle i płacz. może na prawdę powinnam sobie dać spokój? bo to wszystko się dzieję moim kosztem i cholernie się męczę. wiem, że jestem cholerną egoistką.

zastanawiamy się z Madają czy czasem nie mam efektu jojo. zamiast chudnąć, tyję.

miłego weekendu :)

ps. nie wytrzymałam. przepraszam wszystkich, który mi to odradzali.

 red hot chilli pepers - californication

( choć wolę piosenkę  w wykonaniu Michała Szpaka )

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz