niedziela, 8 stycznia 2012

"hello mister, please to meet ya"

Znowu kłócę się z mamą. W sumie jest to bardziej niesłuszne oskarżenie mnie o coś, czego nie zrobiłam. Też mam swoje za uszami, no ale kurde.

Spałam dziś u Ali w jej zielono - fioletowym pokoju. Miło, bardzo miło. Nadal boli mnie brzuch po frytkowym obżarstwie, ale. Dziękuję Tobie bardzo!

Dziś WOŚP i bieg po światełko do nieba. 4 km czyli 10 kółek na naszym stadionie, to przy mojej kondycji i 4 z w-fu to nie lada wyczyn. Tym bardziej, że bardziej ode mnie narzekała Tekla, ja natomiast miałam bardzo dużo energii. Może  trochę przekonałam się do biegania, ale nadal jestem leniwa , jeżeli chodzi o jakiekolwiek sporty.

Moralnie - czuję się pusta, tam w środku, w duszy. Nic mnie nie inspiruje, wszystko jest nijakie. Czuję się wypalona. Jakbym miała 100 lat i nic by nie miało mnie spotkać wartościowego.

Jutro kolejny poniedziałek, kolejny nowy tydzień. Szkołę i naukę olałam dzisiaj po całości, a  miałam tego sporo. 

powodzenia

angus & julia stone - big jet plane





 fuck Alishia

nie uważam aby krwisto czerwona szminka była idealnym pomysłem na moich ustach, ale Ala chciała.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz