niedziela, 13 listopada 2011

And When I fall, to pieces.

Mile spędzona sobota, ale jeżeli porównując mój nastrój, piątek był lepszy.

Zdałam na kartę motorowerową! Fuksem, ale zawsze.

Dziękuję Darii, Kikowskiej, Ali (która szaleje w Londynie i szuka mini Pattinsona), Zuzi, Patrycji i Adze.

I oczywiście, kochanej Perii, z którą się biłam. Lubię moją podrapaną twarz i dłonie :)

Od jutra zapieprz. Mama wraca we wtorek, boję się i cieszę zarazem.

Będę miała dzisiaj już laptopa w swoim domku...


1 komentarz: