Życie jest trudne. Tyle.
Postanowiłam przestać się nad sobą użalać. Będzie, jak będzie. Zobaczymy jak długo w tym wytrwam.
Muszę wziąć się za naukę. A skoro mówimy o nauce, to mam sprawdzian z niemieckiego, który mnie odrobinę przeraża. Mam ściągę w piórniku i trochę wiedzy w głowie + cudowna Zochna w ławce.
Oddaję recenzje na konkurs. Opisałam "Trucicielkę" Smitha. Jeżeli przyniesie mi choć troszkę szczęścia, to zakupię sobie egzemplarz.
Mama pojechała do sanatorium. Z tatą w domu trochę ciężko, ale oczywiście są też dobre chwile. W sferze towarzyskiej jest ok. Mam swoich kochanych wariatów na wyciągnięcie ręki.
Pisząc tego posta, siedzę na zapleczu naszej klasy z Lidką, Garym, Kubusiem i Olą. Serdecznie pozdrawiam.
No.
I czuję się samotna. Bardzo.
Cieszymy się życiem i idziemy dalej.
Trzymajcie się ciepło. Pozdrawiam :)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz