ta cholerna szkoła. zabiera całe nasze życie. to wręcz chore, ile czasu tam spędzamy.
jestem wykończona fizycznie i psychicznie. poleżałabym sobie pod kocykiem, po czytała, pijąc malinową herbatę. jak na razie to moje marzenie nr 1.
czuję w sobie smutek, wewnętrzny. sama nie wiem czy podążam w dobrym kierunku. może to wszystko idzie na marne. może jeszcze milion razy zmienię zdanie. wiem, że powinnam przyhamować z tym zamartwianiem się na zapas. powinnam, ale czy potrafię?
no, a na razie szkoła. matma leży i kwiczy, tak samo polski.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz